Cięgle mało skarg sądowych w sprawach o mobbing

Pojęcie mobbingu do polskiego prawodawstwa weszło 1 stycznia 2004 roku poprzez odpowiedni zapis w Kodeksie pracy. Mimo iż dane wskazują, że ok. 10 procent polskich pracowników doświadcza na sobie zjawiska mobbingu - ilość spraw wnoszonych do sądów jest bardzo niewielka. A te nieliczne sprawy sądowe i tak w zdecydowanej większości są rozpatrywane na niekorzyść pracownika.

Mobbing istniał zawsze, ale zaczęto się nim zajmować wówczas, gdy gospodarka zaczęła ponosić poważne straty z powodu chorób pracowników. Szacuje się, że w krajach Unii Europejskiej ok. 8 % osób pracujących jest poddanych mobbingowi,  tj. ok. 12 milionów osób. W Niemczech szacunkowe dane wskazują na liczbę 1,5 mln osób.

Art. 943 Kodeksu pracy definiuje mobbing jako działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko niemu, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, wywołujące u pracownika zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2009 r. złożono w sądach rejonowych 529 pozwów w związku z mobbingiem. W 2010 r. łącznie do rejonowych i okręgowych wpłynęło ich tylko 464, w roku 2011 – 535. Tylko w kilku procentach spraw zasądzono odszkodowanie w całości albo w części. Np. spośród 679 zgłoszonych spraw o mobbing w 2007 roku do sądów pracy zaledwie 35 zakończyło się dla wnoszących pozwy pracowników korzystnie.

Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem prawników składa się na to kilka powodów.

Aby można było mówić o mobbingu, trzeba wykazać uporczywość i długotrwałość określonych zachowań. Pojęcia te są nieostre i mogą być różnie interpretowane – twierdzi Adam Kraszewski, prawnik z kancelarii Gessel.

W Szwecji i Francji mobbing uznawany jest za przestępstwo. Belgowie, Francuzi i Szwedzi mogą skarżyć pracodawców do sądu o stosowanie przemocy psychicznej i to szef musi udowodnić, że ich nie nękał. W Polsce natomiast pracownicy, zanim zostaną uznani za ofiarę mobbingu, muszą udowodnić, że byli poddawani długotrwałemu i uporczywemu nękaniu i zastraszaniu.

- Aby uznać konkretne zdarzenie za mobbing, musi  ono spełniać jednocześnie osiem przesłanek zapisanych w art. 943 par. 2 k.p. To niemal niemożliwe – uważa  Bartłomiej Raczkowski z Kancelarii Prawa Pracy.

- Aby sąd zasądził pracownikowi zadośćuczynienie za mobbing, podwładny musi wykazać, że mobbing wywołał u niego rozstrój zdrowia. To musi potwierdzić biegły, co nie jest takie proste - twierdzi Jan Wojciszke, radca prawny w kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Co więc powinien robić pracownik, aby sprawa w sądzie zakończyła się sukcesem?

Marcin Wojewódka, radca prawny z kancelarii Wojewódka&Pabisiak sugeruje, że pracownik, który uważa, że jest wobec niego stosowany mobbing, powinien np. notować każde takie zachowanie, nazwiska osób, które tak się zachowują, daty i szczegóły danego ich zachowania się. W jego przekonaniu, środkiem dowodowym mogą być także e-maile, listy, nagrania na dyktafon, kamerę itp. Pracownik w postępowaniu sądowym może też wnosić o przesłuchanie konkretnych osób w charakterze świadków. Takich osób, szczególnie jeśli wciąż pracują u pozwanego pracodawcy, może być niewiele. A pracownik, który padł ofiarą mobbingu, z reguły nie myśli o tym, żeby w trakcie pracy u nękającego go przełożonego zbierać dowody przeciwko niemu.

Jeżeli uważasz, że wobec Ciebie stosowany jest mobbing -  zapoznaj się z poradnikiem Państwowej Inspekcji Pracy.

Partnerzy projektu:

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego

Początek strony